środa, 20 lutego 2013

Polska jako centrum świata.

Miejsce centralne w Europie nie wyznacza nam zadufanie czy chciejstwo, lecz wyznaczają je dwa sąsiednie państwa: Niemcy i Rosja. Wyznaczają też nie dlatego, że są Niemcami i Rosją a my Polską, lecz dlatego że obydwa są mocarstwami. Gdy natomiast wymienione państwa mają realny wpływ na politykę europejską i światową, a terytorium polski stoi pomiędzy nimi lub stoi im na przeszkodzie, to Polska automatycznie staje się newralgicznym miejscem, o którą zaczyna się gra interesów. Ważne jest również to, że obydwa sąsiadujące z nami mocarstwa mają wobec siebie najpierw interesy zbieżne, a potem te same interesy przeradzają się w sprzeczne. Tak było podczas zaborów, podczas I wojny i II wojny. Sprzeczne interesy zawsze kończyły się wojną. Dziś nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek się zmieniło. Mamy więc do czynienia z określoną normą. (Wszyscy, którzy w przeszłości myśleli inaczej, okazywali się po prostu naiwni) I w takiej sytuacji znalazła się aktualnie Polska. Stosunki między Rosją a Niemcami lub Rosją a Chinami są zmienne, bo różne są ich interesy. Obecna stabilizacja nic nie znaczy.
Wydawałoby się, że układ polityczny i geopolityczny w Europie nie zmienił się. Rzecz w tym jednak, że rozkład obecnych sił układa się zupełnie inaczej niż w ostatnich 200 latach. Skoro Rosja jest częścią Azji, a w Azji o prym konkurują jeszcze Chiny, Indie no i Stany Zjednoczone, to Polska znajduje się w zupełnie nowych geopolitycznych uwarunkowaniach. One działają także w Europie. Podporządkowanie sobie Polski przez Niemcy i Rosję oznacza domknięcie przestrzeni między tymi państwami. A zamknięcie tej tak wielkiej przestrzeni stworzy zupełnie nową siłę militarną, która rozdzieli rywalizujące ze sobą strony w Azji a pozostałą część Europy zmusi do uległości (może z wyjątkiem Anglii). Polska w takiej sytuacji staje się korytarzem, którego opanowanie rozstrzyga o nowym podziale sił w świecie: ugruntowuje podział w Azji i podporządkowuje Europę. Rola Polski urasta więc do ragi światowej… Polityka i geopolityka wymagają więc dużej wyobraźni, wykształconych ludzi i mocnych charakterów. W Polsce – szczególnie.
Newralgiczne miejsce, w zależności od potrzeb, może być schładzane (neutralizowane) lub podgrzewane (antagonizowane). Dziś w Polsce mamy do czynienia z obydwoma przypadkami jednocześnie: schładzaniem (zaniżaniem) obszaru wiedzy oraz podgrzewaniem obszaru niewiedzy i naiwności. Wiedza daje siłę i pozwala bronić się przed złem, także ludobójstwem, którego dziś wykluczyć nie można. Niewiedza skazuje ludzi i narody nie tylko na drugoplanowość, ale również na eksterminację. Hasło przeludnienia globu i związana z tym propaganda, napawa bowiem najgorszymi przeczuciami... Ale taka jest polityka (białego człowieka) najbezwzględniejsza z dziedzin. Łączy ona w sobie wszystko to, co w dziejach było najskuteczniejsze w osiąganiu celów (zysków) kosztem drugiego państwa, narodu lub człowieka. Nigdy nie rezygnuje z niczego i zawsze kieruje się tam, gdzie spotka słabych, naiwnych i ogłupiałych. Ograniczając się do najbliższego kręgu kulturowego warto polecić pamiętniki Goebbelsa i dzieło Generalnego Planu Wschodniego (Generalplan Ost). Tam jest wszystko jasne. Dodatkowych argumentów dostarczy porównanie II RP z III RP, a więc tego, co w tym samym czasie osiągnęły obie Polski – na każdym poziomie. Na ich przykładach widać co to znaczy niepodległość, a co podległość.

Przypadkowa zbieżność zdarzeń?
Odnosząc się do ostatniego 20-lecia, można wierzyć w przypadkową zbieżność zdarzeń, ale gdy ta przypadkowość zaczyna się mnożyć, wszystkie ostrzegawcze lampki zaczynają płonąć. Nie miejsce tu na szczegółowe wyliczanie tych dat, ale warto zauważyć, że zaczęły pojawiać się one po 1989 r., a właściwie po zjednoczeniu Niemiec. Dla przykładu kilka: 19.04.(1999 r.) (rocznica urodzin Hitlera) odbyło się inauguracyjne posiedzenie Bundestagu w odbudowanym Reichstagu w Berlinie, 23.08.(1999 r.) rząd niemiecki, w rocznicę paktu Ribbentrop-Mołotow, rozpoczął oficjalne urzędowanie (T. Otremba, Niemcy. Brama Polski do nieba, Regnum 2000, s. 227. Polecam tę książkę każdemu), (żeby było śmieszniej, pierwszy numer organu prasowego mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie też ukazał się 19.04), do UE weszliśmy 1 maja, 17 września Obama ogłosił rezygnację z systemu rakietowego w Polsce, nawet ogłoszenie błogosławionym Jana Pawła II odbyło się 1 maja, no i ta smoleńska rocznica. Jeżeli wcześniejszych skojarzeń społeczeństwo nie zauważyło, to data 10.04.2010 ur*chamia cały ich cały ciąg – z ostatnich 250 lat. Ożywiła więc cały okres zaborów, niepodległej II RP, a także PRL i III RP. Nic dodać, nic ująć.

Miedzy śmiercią Kaczyńskiego a wyborami w USA
Rodzi się pytanie, jakie konkretne wydarzenia plasują Polskę w centrum wydarzeń? Jakie fakty wyznaczają Polsce centralne miejsce w Europie i świecie? Wyznaczają dwie konkretne daty: 10.04.2010 i jesienne wybory w USA. (Warto przy okazji też zauważyć, że właśnie te dwa lata opiszą nie tylko nowe polityczne rozdanie w świecie, wystawią światu weksel do zrealizowania, ale przede wszystkim odpowiedzą na fundamentalną ludzką kwestię: czy człowiek jest mądry, czy głupi?)
To, co się wydarzyło 10.04.2010 r. miało trzy aspekty: polski, europejski i światowy. W Polsce wydarzenie to nie tylko zmieniło scenę polityczną, ale wszystkim naszym politykom rzuciło w twarz pokerowe – ”sprawdzam”! Stało to się jednak wbrew zasadom pokera, owo „sprawdzam” nie odnosiło się do zamknięcia partii, nie było zamknięciem politycznej przestrzeni, lecz jej otwarciem. O jakiejkolwiek przyjaźni nie może już być mowy. Smoleńsk wskrzesił bowiem wszystkie duchy przeszłości, zdecydowanie bardziej złe, niż dobre. Cała ponad dwustuletnia przeszłość, od której w sposób tak prostacki większość z nas chciała uciec, całym ciężarem zwaliła się – wszystkim na plecy. Jej cechą charakterystyczną jest to, że zwala się w momencie, gdy jesteśmy do niej najmniej przygotowani (edukacja, media, rodzina, gospodarka, kultura). Kto czytał Machiavellego, nie będzie oponował. Smoleńsk pootwierał w Polsce wszystkie możliwe drzwi – wiatr hula jak chce, a atmosfera w kraju stała się prawdziwie wolnorynkowa. Karty kolejny raz zostały rzucone na stół. Tym razem uczyniła to niewidzialna ręka rynku. To ona zażądała syntezy, a więc odpowiedzi na pytanie co robić?!... Odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Kapelusze pospadały i zamiast dobrej rady rozległ się bełkot i wrzask. I nie umilkł do dziś. No cóż, stało się jak w studenckiej piosence: salwa wybuchła… Naród pozostał kompletnie sam.
Demokracja wymaga jednak wielowątkowego spojrzenia: gdybyśmy mieli nawet wielu polityków przedwojennej klasy, to i tak niewiele więcej moglibyśmy zrobić, bo aby coś mogło się w Polsce zmienić, musi się zmienić najpierw poza naszymi granicami. To warunek. Z tej też przyczyny Polacy po utracie państwowości w XVIII w. musieli walczyć na wszystkich frontach świata. Warto o tym pamiętać.
Aspekt europejski jest niewiele mniej tragiczny. Europa zawsze była na drugiej linii, ale 10.04.2010 też i nią wstrząsnął, przyspieszył bowiem procesy podporządkowujące Rosji: bałtycki rurociąg i unię Rosji z Unia Europejską, w której Rosja ma być ramieniem zbrojnym, a UE – gospodarczym.
Najbardziej zadziwiający jest aspekt amerykański. Obama jakby nie dostrzegał, że połkniecie Europy przez Rosję pozostawia Amerykę w kompletnym odosobnieniu cywilizacyjnym. (Miedzy bajki należy włożyć twierdzenie, że ktokolwiek cywilizację może mieć, jaką chce – np. za pieniądze) W takim układzie cywilizacja łacińska zacznie kurczyć się do terytorium Stanów Zjednoczonych, a rola pieniądza, który jest lepiszczem jedności i potęgi amerykańskiej, zostanie zredukowana do kaprysu rosyjskiego lub chińskiego, a może nawet do rosyjsko-chińskiego? Opanowanie Europy przez Rosję postawi USA nie przed antagonizmem rosysko-chińskim, lecz raczej odwrotnie, ich sojuszem przeciw Ameryce. Ameryka nie jest im do niczego potrzebna, tak samo zresztą, jak Polska Niemcom i Rosji. Po podporządkowanie sobie Ameryki Rosja i Chiny staną naprzeciwko siebie i raczej nie zdzierżą.
Oczywiście wybory w Ameryce są zupełnie z „innej beczki”, ale znakomicie klamrują, a jednocześnie uwypuklają wyjątkowość naszego położenia. W Polsce czekamy na zwycięstwo republikanów. Rachuby te jednak nie ur*chamiają w Polakach już takiej nadziei, jaką w okresie powstania styczniowego pokładaliśmy we Francji, czy w powstaniu warszawskim spoglądając na aliantów – redukuje je zawiedzione wówczas zaufanie, ale stają się ostatnią szansą na zmianę sytuacji, w jakiej znalazła się Polska. Polska nadzieja jest nadzieją z pierwszej linii frontu, amerykańska kwestią „być albo nie być” dla samej Ameryki. (Tak oczywiście może, ale nie musi być) Rola Polski w nowym krystalizującym się rozdaniu, dla Ameryki a także Chin, staje się czasowo ważniejsza niż Afganistanu czy nawet Iraku, bo oznacza zblokowanie niezwykłej przeciwstawnej siły. Wobec tego status quo Polski powinno połączyć inicjatywy polityczne Stanów i Chin, ponieważ jest to w ich strategicznym interesie. USA za kołnierzem ma przeciw sobie sojusz rosyjsko-chiński. Polska w takim ujęciu staje się centrum świata. W takim ujęciu ponownie jest ważniejsza od całej Europy, która już zaczyna przegrywać swoją przyszłość. Widać to na przykładzie nie tylko strefy euro, ale też Euro 2012. Ta ostatnia, jako idea, miała przybliżyć Ukrainę do Europy. W tej chwili symbol tej inicjatywy – Julia Timoszenko jest tak samo uwięziona jak nie tak dawna zachodnia idea.
Najciekawszy jest jednak aspekt światowy i zagranie pokerowe Rosji. L. Pietrzak w swoim artykule: „Paliwowa ofensywa Kremla” (Gazeta Finansowa z 28.05.2012) pisze, że Rosnieft i amerykański gigant Exxon Mobil mają podjąć współpracę w zakresie złóż węglowodorów w Arktyce, Na Morzu Czarnym, w Kanadzie i USA. Amerykanie mają zainwestować nawet 500 mld dol. w eksploatację złóż w rosyjskim regionie Morza Arktycznego i innych. Tak niespotykane dotąd otwarcie zasobów Rosji dla najsilniejszego mocarstwa na świecie jakim jest Ameryka, musi budzić zdziwienie i wiele spekulacji. Jest to oczywiście wyjście Rosji na bardzo głębokie wody i gra na wielu frontach. W naszym kontekście Rosja mogła to uczynić z dwóch powodów: 1. poprzez intratny kontrakt wciągnięcie USA w orbitę gry własnych interesów przeciw Chinom, 2. zabezpieczenie zdobyczy z okresu Obamy (reset rosyjsko-amerykański) i działanie na rzecz powodzenia rosyjsko-europejskiego planu przeciw Chinom i samej Ameryce. Generalnie analiza Pietrzaka jest trafna, bo wspólna eksploatacja złóż wciąga Stany w spiralę stosunków rosyjskich i nie pozwoli Ameryce na zachowanie neutralności w ewentualnym konflikcie zbrojnym. USA traci tę pozycję wygodnego statysty i obserwatora, które podczas pierwszej i drugiej wojny pozwoliły im na wielkie zwycięstwo.
Warto też zauważyć, że z jednej strony Rosja, poprzez tak intratną propozycję unier*chamia Amerykę, a z drugiej strony do paliwowej polityki wciągnęła Włochy i Norwegię, z którymi także podpisała mniejsze kontrakty. Gdy spojrzymy na wektory transferu i dodamy rurociąg bałtycki, Europa zostaje wzięta „na widły”. Bardziej zorientowani wiedzą lepiej co to oznacza.

Zakończenie
Polska po raz trzeci w sytuacji kryzysowej ostatnich 100 latach znalazła się w roli „języczka u wagi”. Niestety, obecna sytuacja nie pozwala nam nawet na szukanie analogii z okresu I wojny światowej (Akt 5 Listopada i propozycja Mikołaja Mikołajewicza) oraz Układu Warszawskiego. Liczymy tylko ilu polskich generałów zginęło w ostatnich latach. I ilu jeszcze zostało? Tak wygląda polska polityka na tle wielkiej światowej gry. Miejmy nadzieję, że podczas Euro 2012 nie będziemy mieli okazji oglądać festiwalu słabości polskiego państwa: najpierw 11.11.12 demokracji uczyli nas Niemcy, a w czerwcu mogą to zrobić rosyjscy kibice. I oto mamy syntezę polskiej drogi po 1989 r.

niedziela, 17 lutego 2013

Ostatnie słowa przed śmiercią

Patrz, ten krokodyl wygląda jak żywy!
Patrz jak długo wytrzymam pod woda!
Patrz, bez trzymanki!
Patrz, jestem torreadorem! Ole!
Raz... Dwa... Trzy... Bungeeeeeeeee!
Mówiłaś, że twój mąż jest na delegacji!
Nie bój się, nie spadnę!
Pyszny ten Big Mac!
To tylko draśnięcie.
Siostro, ale ja mam RH minus...
Jedz, prawa wolna.
Do wesela się zagoi.
To tylko kot hałasuje w ogródku.
Lekarz mówi, że najgorsze już minęło.
Ta bomba to robota amatora.
Popatrz, zaraz dziadek zrobi fikołka.
A co mi tam! Zabije albo wyleczy!
To był najlepszy seks w moim życiu.
Na pewno nie jest nabity.
Nie zastrzelisz człowieka patrząc mu prosto w oczy.
Nigdy nie czułem się lepiej.
Ten gatunek nie jest jadowity.
Spójrz, nauczyłem się prowadzić jedną ręką.
Patrzę, czy lufa jest dobrze wyczyszczona.
Nie wiedziałem, ze to pańska żona.
Oczywiście mam nadzieje, ze mimo wszystko zostaniemy przyjaciółmi.
Wchodzę do wody, tu nie ma żadnych rekinów.
Raz kozie śmierć.
Przecież ci mowie, głupia babo, że to nie jest pod prądem.
Ojej... Przepraszam, chyba pobrudziłem panu dres!

Norylsk - zamknięte miasto


Norylsk, Norilsk (ros. Норильск) - miasto zamknięte w azjatyckiej części Rosji w Kraju Krasnojarskim, w Tajmyrskim Okręgu Autonomicznym. Norylsk jest jednym z najbardziej wysuniętych na północ miast na świecie.

Na nieszczęście na początku więźniów, a teraz mieszkańców miasta Norylsk znajduje się ono za 70 równoleżnikiem, przez co występuje tam zjawisko dnia i nocy polarnej (trwających odpowiednio po 67 dni). Aby dzieci rozwijały się prawidłowo trzeba naświetlać je lampami kwarcowymi.
Średnia temperatura wynosi -7 stopni Celsiusza. Zimą która trwa 9 miesięcy zdarzają się mrozy dochodzące do -60 st. C. Praktycznie całe życie miasta jest podporządkowane działaniu kombinatu Norilsk Nickel, który produkuje rocznie 500 tys. ton miedzi, tyle samo niklu oraz 2 miliony ton dwutlenku siarki. Z tego powodu miasto znajduje się na liście najbardziej zanieczyszczonych miejsc na Ziemi wg organizacji Blacksmith Institute.

Miasto jest zamknięte dla obcokrajowców. Za czasów ZSRR spowodowane to było obawą o szpiegostwo w tak strategicznym dla radzieckiego przemysłu miejscu. Potem przez krótki czas miasto było otwarte, lecz teraz sytuacja wygląda tak jak dawniej. Aby wjechać do miasta trzeba mieć odpowiednie zezwolenie.
"Ze względu na bogactwa naturalne, o strategicznym znaczeniu: największe na świecie złoża niklu, jedne z największych - miedzi, kobaltu, platyny. Zarobki są tu kilkanaście razy wyższe niż w innych rosyjskich miastach i, jak się oficjalnie tłumaczy, trzeba bronić się przed napływem obcych. Tym bardziej, że brakuje mieszkań. Budowa domów jest rzeczą skomplikowaną - trzeba je wznosić na palach." - tak zamknięcie miasta tłumaczy Swietłana Slasarjewa, dyrektor Muzeum Historii Rozwoju Norylskiego Okręgu Przemysłowego.

Z Norylska można wydostać się na dwa sposoby: albo statkiem, lecz wyłącznie w trakcie trzymiesięcznego lata, albo samolotem. Chociaż z tym drugim też nie jest różowo.

Bilety są w cenie, ale w Noryslku zarabia się około 1000 dolarów (dane z 2006 roku, mogły się zmienić) miesięcznie, co w Rosji jest dużą sumą. Przede wszystkim to przyciąga do miasta nowych osadników. Ma to również swoją cenę - przeciętnie pracownik kombinatu żyje 10 lat krócej od pozostałych mieszkańców Rosji. Wracając do samolotu - nawet jeśli kupimy już bilet to i tak z powodu pogody opóźnienie lotu może potrwać dzień, dwa, tydzień, dwa tygodnie..






sobota, 16 lutego 2013

Niesporczak - prawdziwy superman

Ten radośnie "uśmiechnięty" stworek na zdjęciu to niesporczak, małe bezkręgowe zwierze o wielkości około 1mm. Nie ma peleryny ani majtek założonych na rajtuzy a jednak śmiało można nazwać go supermenem. Co o nim piszą na wikipedii?

"Niesporczaki (Tardigrada) – typ pospolitych, bardzo małych zwierząt bezkręgowych zaliczanych do pierwoustych (Protostomia). Zasiedlają rozmaite siedliska, głównie środowiska wodne lub wilgotne. Znanych jest ponad 1000 gatunków niesporczaków. Długość ich ciała waha się w przedziale 0,05-1,2 mm, kształtu wałeczkowatego, za słabo wyodrębnioną głową i 4 parami, nieczłonowanych tułowiowych odnóży zakończonych pazurkami lub przylgami. Przezroczyste, bezbarwne, a jeśli są zabarwione, wynika to z koloru pokarmu, jaki spożywają. Nazwa naukowa pochodzi od określenia il Tardigrado – "wolno kroczący", nawiązującego do ich sposobu poruszania się."

Nie robi wrażenia? Pewnie nie, jednak ten przeuroczy kurdupel ma kilka asów w rękawach:

- Może śmiało być w gorącej wodzie kąpany; wytrzymuje temperatury do 150 stopni Celsjusza.

- Chłód też mu nie straszny; przeżywa w temperaturze, która wprawiłaby w zakłopotanie każdego Eskimosa; może zostać ochłodzony do 1 stopnia powyżej zera absolutnego (zero abs. = −273,15 °C).

- Niestraszny mu tłok jaki panuje w Tokijskim metrze w godzinach szczytu; bez uszczerbku na zdrowiu znosi ciśnienie 6000 atmosfer.

- Równie niewielkie wrażenie co wysokie ciśnienie sprawia na nim kosmiczna próżnia. Rosyjscy astronauci wystawili niesporczaki "na pole" na dziesięć dni po to tylko by przekonać się, że czuły się jak pączki w maśle.

- Jeżeli chodzi o przetrwanie nuklearnego Holokaustu mogą śmiało konkurować z karaczanami. Wytrzymują dawki promieniowania 1000 krotnie przekraczające dawkę śmiertelną dla człowieka.

- Człowiek nie ryba i pić musi. Niesporczak nie ryba i nie musi. Wytrzymuje 120 lat bez wody. Naukowcy znaleźli kilka niesporczaków w zielnikach Linneusza ( Karol Linneusz 1707-1778r). Polali je wodą i niesporczaki ożyły.

- Okazuje się, że niesporczak to prawdziwy "ruski człowiek". Można śmiało zanurzyć go w alkoholu absolutnym.(alkohol.abs = 99,8% alk. + 0,2% wody)

- Właściwie niesporczak jest bardzo liberalny jeżeli chodzi o miejsca do kąpieli. Wytrzyma zanurzenie w eterze, solance, ciekłym helu jak i wodorze oraz siarkowodorze.



źródła:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Niesporczaki
http://www.antoranz.net/C..._Tardigrada.HTM
http://pokazywarka.pl/flxdtx-2/

piątek, 15 lutego 2013

Wiedźma z Buchenwaldu







Ta urocza kobieta to nikt inny jak owa Wiedźma z Buchenwaldu,niejaka Ilse Koch, która jest uznawana za jedną z największych zbrodniarek w historii ludzkości.
Przyszła na świat w 1906 roku w Dreźnie,pochodziła z prostej,robotniczej rodziny.Dała się poznać jako spokojne, dobrze wychowane dziecko.Gdy podrosła, cieszyła się powodzeniem wśród chłopców.Nigdy nie przejawiała oznak okrucieństwa.Jak się później okazało - do czasu.
W wieku piętnastu lat zaczęła karierę zawodową. Początkowo pracowała jako maszynistka w fabryce tytoniu. Były lata 20. ubiegłego wieku - czas próby dla narodu niemieckiego, który zmagał się ze stagnacją gospodarczą. Mimo wysokiego bezrobocia, Ilse udało się znaleźć lepiej płatną pracę w księgarni. Zaglądali do niej często młodzieńcy działający w partii nazistowskiej. W wieku dwudziestu sześciu lat uległa urokowi rosnącej w siłę NSDAP. W kwietniu 1932 roku wstąpiła w szeregi partii nazistów. Tak zaczęła się jej droga ku zbrodniczej przyszłości.
Pracowała jako sekretarka w Dreźnie. Rudowłosa, z idealnie aryjskimi rysami twarzy, została zauważona przez samego Heinricha Himmlera, szefa SS i gestapo. Obsesyjnie owładnięty planem stworzenia czystej rasy aryjskiej, Himmler wytypował ją na żonę Karla Otto Kocha, starszego od niej o niespełna 10 lat wysokiego rangą urzędnika SS. Dla ambitnej córki robotnika rolnego był to wyczekiwany awans społeczny. Do zaślubin doszło o północy w 1936 roku w dębowym zagajniku. Romantyczna sceneria, w której rozpoczynali wspólną drogę życiową, dalece odbiegała od losu, który zgotowali więźniom Buchenwaldu.
Obóz koncentracyjny Buchenwald został otwarty w 1937 roku. Wznieśli go sami więźniowie, których esesmani zmuszali do śpiewania radosnych piosenek w czasie pracy. Ci, którzy według strażników nosili zbyt lekkie kamienie, byli zabijani na miejscu. W lipcu budowa została ukończona i w obozie zjawił się jego pierwszy administrator - Karl Otto Koch. Jak się później okazało, komendant Koch zgotował więźniom piekło. Los, który ich czekał był o wiele gorszy niż morderczy wysiłek przy budowie obozu. Olbrzymi udział w machnie śmierci zwanej Buchenwaldem miała Ilse. Krzepka i ambitna kobieta nie zamierzała ograniczać się do wychowywania dzieci i dbania o dom. Jej poczynania w obozie sprawiły, że zarówno więźniowie, jak i personel, nazywali ją za plecami "suką”, "wilczycą” i "wiedźmą” z Buchenwaldu.


Początkowo Frau Koch urządzała sobie jedynie przechadzki po obozie. Wymagała jednak, by więźniowie zwracali się do niej per "łaskawa Pani”, mimo iż było to określenie zarezerwowane wyłącznie dla arystokracji. Być może Ilse miała kompleks związany z jej pochodzeniem społecznym, a megalomania i potrzeba dominacji miały go równoważyć. Jakiekolwiek były jej pobudki, faktem jest, że rozsmakowała w dostatnim i wystawnym życiu.



Miała zwyczaj kąpania się w hiszpańskim winie, podczas gdy za ścianami jej domu codziennie setki ludzi umierały z głodu, wyczerpania lub wskutek eksperymentów medycznych. Jej obsesyjna dbałość o wygląd przejawiała się także w słabości do wyrobów galanteryjnych. Jednak w przeciwieństwie do milionów kobiet na całym świecie, nie zadowalała się "zwykłymi” torebkami i rękawiczkami ze zwierzęcych skór. Według byłych więźniów, którzy zeznawali w jej procesach, selekcjonowała ich pod kątem delikatności skóry i fantazyjnych tatuaży. Miała zwyczaj przechadzania się pomiędzy rzędami rozebranych do naga więźniów. Wybierała tych, którzy posiadali intrygujące tatuaże. Wysyłani do szpitala obozowego, nigdy z niego nie wracali.

Jeden z ocalałych więźniów, który pracował jako ogrodnik w willi Kochów, wspominał ją jako piękną, ale okrutną nadzorczynię. - Wpadła na pomysł, by robić abażury z ludzkiej skóry i pewnego dnia na placu rozkazano nam, byśmy ustawili się jeden przy drugim. Ci, którzy posiadali interesujące tatuaże, byli do niej prowadzeni, a ona wybierała te, które jej się podobały. Ci ludzie zostali zgładzeni, a ich skór użyto do zrobienia dla niej abażurów - zeznawał.

 Wykonane z ludzkich kości i skór lampy nie były jedynym makabrycznym elementem dekoracyjnym w mieszkaniu Frau Koch. Byli więźniowie zapewniali, że Wilczyca jako wyłączników światła używała zmumifikowanych kciuków, zaś jej jadalnię zdobiły ludzkie czaszki, chemicznie zmniejszone do rozmiarów grejpfruta. Wraz z dziećmi codziennie spożywała posiłki wpatrując się w te przeraźliwe trofea.

Do pracy przy produkcji lamp zaprzęgła jednego ze swoich licznych kochanków, dr Waldemara Hovena. Podział obowiązków był jasno określony: Frau Koch wybierała ofiary, a dr Hoven zajmował się ich uśmiercaniem. Wytypowanym więźniom robił zastrzyk z fenolu. Ilse życzyła sobie, by byli zabijani tak, aby nie uszkodzić ciała. Zwłoki były obdzierane ze skóry, którą następnie preparowano. Z uzyskanego w ten sposób "materiału" produkowano nie tylko abażury, które wysyłano w prezencie wyższym rangą oficerom. Prężnie pracująca fabryka w Buchenwaldzie wytwarzała również pokrowce na noże dla esesmanów i okładki do książek. Część z nich pomysłodawczyni zostawiała dla siebie.

Według relacji świadków, po terenie obozu przechadzała się z torebką ozdobioną takim samym tatuażem, jaki posiadał jeden z zaginionych bez wieści więźniów. Nosiła rękawiczki z ludzkiej skóry, wykonane na jej specjalne życzenie. Posiadała album na zdjęcia, którego okładka była wykonana ze skóry więźniów. Dbała o niego szczególnie - pilnowała, by zawsze był trzymany w pokrowcu z czarnego materiału. Podobno za najpiękniejsze i najbardziej wartościowe uważała wyroby ze skór Cyganów i rosyjskich jeńców.

Paradoksalnie, Kochowie bezlitośni wobec więźniów, dużym sentymentem darzyli zwierzęta. Dbali o wybudowane na terenie obozu niewielkie zoo. Jednak rozrywka, którą im ono zapewniało, stanowi kolejny dowód ich okrucieństwa. Morris Hubert, ocalały więzień, zeznał, że sadystyczne małżeństwo rozmieściło na terenie obozu klatki. W każdej z nich znajdował się niedźwiedź i orzeł. Wydali rozkaz, by codziennie wrzucać po jednym Żydzie do każdej klatki. Nieszczęśnik był rozszarpywany przez niedźwiedzia. Dzieło dokańczał orzeł. Klatki były umieszczane w polu widzenia więźniów tak, by wszyscy mogli obserwować, co się dzieje z kolejnymi ofiarami.

Małżonkowie często urządzali przejażdżki konne po krytej arenie. Karl Koch wybudował ją w 1940 roku olbrzymim kosztem 250 tysięcy marek. Pieniądze zdobył dzięki malwersacjom finansowym i grabieżom majątku więźniów. Wraz z żoną mieli podobno tajne konto bankowe w Szwajcarii. W Trzeciej Rzeszy okradanie państwa było postrzegane jako przestępstwo cięższe niż morderstwo. Z tego powodu po raz pierwszy Ilse Koch stanęła przed sądem w grudniu 1943 roku pod zarzutem korupcji i defraudacji pieniędzy konfiskowanych więźniom. Jednak z powodu braku dowodów małżeństwo Kochów zostało oczyszczone z zarzutów.

Zamiłowanie do gromadzenia przedmiotów wykonanych z ludzkich szczątek nie było jedynym zboczeniem Wiedźmy. Tajemnicą poliszynela były zarówno jej liczne romanse z oficerami, jak i lesbijskie orgie, które organizowała wraz z ich żonami. W szczytowej formie miała równocześnie dwunastu kochanków. Podobno z niecierpliwością wyczekiwała kolejnych transportów więźniów. W dniu "dostawy” stawała przy bramie obnażona od pasa w górę i przyglądała się skazańcom. Ich widok podniecał ją do tego stopnia, że onanizowała się publicznie i wykrzykiwała sprośne uwagi pod ich adresem. Gdy któryś z więźniów ośmielił się na nią spojrzeć, był katowany do nieprzytomności pod pretekstem rzucania lubieżnych spojrzeń. Sama też lubiła popatrzeć. Byli więźniowie twierdzili, że zmuszała ich do pokazywania jej członków na żądanie. Zasłynęła również jako organizatorka orgii między więźniami, których zmuszała do dziwacznych i odrażających praktyk. Była niezaspokojona do tego stopnia, że już po wojnie, przebywając w areszcie zaszła w ciążę. Najmłodszego syna, Uwe, wydała na świat w czasie procesu w 1947 roku.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej i upadku Rzeszy, dosięgła ją sprawiedliwość. Przez dwa lata od wyzwolenia obozu Buchenwald ukrywała się w Ludwigsburgu. Jednak żołnierze amerykańscy odnaleźli ją i doprowadzili przed oblicze sądu. Jej pierwsza rozprawa odbyła się w 1947 roku.

Broniła się, twierdząc, że padła ofiarą spisku aliantów. W połowie procesu dostała ataku epilepsji. Wpadała w niekontrolowane konwulsje na przemian z otępieniem. Wpatrywała się w ścianę i sprawiała wrażenie niepoczytalnej. Jednak już w swojej celi miała wyznać badającemu ją lekarzowi, że odstawiła "pierwszorzędne przedstawienie komediowe”.

Została skazana na dożywocie, jednak w więzieniu nie zabawiła długo. W 1951 roku została wypuszczona na mocy decyzji amerykańskiego sądu wojskowego. Wkrótce jednak wpadła w ręce rodzimej jurysdykcji, która rozliczała nazistów z przeszłości. Obciążona zeznaniami 240 świadków, ponownie usłyszała wyrok dożywotniego więzienia. Została umieszczona w zakładzie Aichach w Bawarii, skąd pisała liczne listy do swego najmłodszego syna Uwe. Konsekwentnie wypierała się wszystkiego, tym razem twierdziła jednak, że to wyżsi urzędnicy NSDAP wykorzystali ją jako kozła ofiarnego.

W odróżnieniu od innych wiedźm, nie spłonęła na stosie. W rocznicę inwazji Trzeciej Rzeszy na Polskę, 1 września 1967 roku, związała kilka prześcieradeł i przymocowała je do lampy. Zanim się powiesiła, zanotowała ostatnią wiadomość dla syna. "Nie ma dla mnie innej drogi. Śmierć jest jedynym wybawieniem" – napisała.


autorstwa Anety Wawrzyńczak, Wirtualna Polska

Na podstawie: "Najwięksi zbrodniarze w historii” M. Twiss; dokumenty procesów załogi Buchenwaldu, Jewish Virtual Library;"Dachau Trials” na www.scrapbookpages.com; "Liberation of Buchenwald” H.J. Herder Jr. na www.remember.org; Forensic Report on Human Lamp Shades z 25 maja 1945 roku, www.scrapbookpages.com; The Buchenwald Report, D.A. Hackett – fragmenty